Opinia wysłana. Dziękujemy!
Do you like this Pin?
Repin it now to save it into your personal collection.
1. Pierwsza, szczeniacka miłość. Wakacje u babci - lato, kwitnące bzy i całe dnie spędzone nad rzeką. Łowienie ryb, czytanie Pana Samochodzika. Pierwsze spacery za rękę. Pierwszy pocałunek.
2. Już wtedy, jeszcze skromnie i nieśmiało, przejawiała się nasza pasja kulinarna… Początkowo lepiliśmy babki z piasku.
3. Potem, już w liceum, zabraliśmy się za poważniejsze wypieki. Zaczęliśmy od ciasteczek, których zgodnymi fanami jesteśmy do dziś. Najcudowniejsze: z czekoladą i kawałkami orzechów laskowych.
1
4. Uczyliśmy się w jednej klasie. Kiedy nikt nie patrzył, głaskał mnie po włosach. A ja pisałam w zeszycie...
5. Potem nasze serca oddaliśmy muffinkom o przeróżnych smakach. Lata pieczenia muffin były okresem kulinarnych eksperymentów, próbowania nowych smaków, stosowania sprawdzonych tricków. Muffinki stały się prostą receptą: na deszcz za oknem, na zmęczenie, na brak uśmiechu, na świętowanie, na wieczór z przyjaciółmi.
6. Wtedy po raz pierwszy zostałam obdarowana muffinkową broszką. Potem była kolejna. I kolejna. I następna!
7. Kiedy jedno z nas wyjechało, drugie pisało długie listy.
8. Nie przestawaliśmy piec! Wypieki były najczęściej błogosławionym relaksem po ciężkim dniu dla nas obojga. Poza tym wiadomo, że w lodówce można znaleźć masę afrodyzjaków…
9. Także tarty pokochaliśmy szczerą miłością, wypróbowując ich kolejne smaki.
1
10. Na studiach, kontynuowaliśmy eksperymenty w kuchni. Nie zawsze jednak udane...
11. Wspólna miłość do wypieków wyrażała się również w kupowanej przez ukochanego biżuterii. Nie potrzebowałam blichtru złota i przepychu srebra. Z uśmiechem dziękowałam za każdą muffinkę na łańcuszku.
12. Żeby spalić te wszystkie kalorie, chodziliśmy na długie spacery.
13. Wspólne gotowanie udowodniło nam, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Dopełniamy się jak pieprz i sól, bazylia i pomidory. Ciasteczka i czekolada. Postanowiliśmy wziąć ślub.
14. Przeżyliśmy wszystkie kataklizmy związane z remontem...
15. Kiedy zamieszkaliśmy ze sobą, prezentem, jaki zrobił mi mój ukochany, był cudowny, kobiecy fartuszek. Wiele przedtem rozmawialiśmy o tym, że gotowanie to niezwykle kobieca czynność, która potrzebuje odpowiedniej oprawy.
16. Miesiąc po ślubie obudził mnie aromatyczny zapach ciasteczek. Mąż postanowił świętować naszą pierwszą „miesięcznicę” za pomocą ciasteczek. Zjedliśmy je w łóżku, zapijając ciepłym mlekiem. Ten rytuał staramy się powtarzać siedemnastego dnia każdego miesiąca, żeby nie zapominać o tym, co nas połączyło.